Na samym końcu znajdziecie zdjęcia „przed” ➡️
Na samym końcu znajdziecie zdjęcia „przed” ➡️
Są takie projekty, które zostają w głowie na dłużej, a ta kuchnia w kamienicy zdecydowanie do nich należy. Dzisiaj odwiedziłam na budowie Inwestorów, żeby zobaczyć jak idzie im końcówka remontu. Tej realizacji brakuje jeszcze kilku detali ale końcowy klimat już czuć!
To nie była przestrzeń „łatwa”. Kamienice to tematy które dużo wymagają: nieregularne ściany, ograniczenia instalacyjne, proporcje, które nie wybaczają błędów, trudne proporcje pomieszczeń. Całość dopełnia budżet, którego trzeba pilnować, bo w kamienicach łatwo utopić więcej pieniędzy 🙃
A jednak to właśnie w takich wnętrzach dzieje się coś najciekawszego. Bo prawda jest taka, że projektowanie nie polega na rysowaniu ładnych obrazków. Polega na podejmowaniu decyzji, czasem trudnych, czasem wymagających kompromisów, które trzeba przekuć w atut, a nie stratę.
Tutaj kluczowe było jedno: marzenie właścicieli o kuchni, która będzie nie tylko funkcjonalna, ale też „ich”. Z charakterem. Z klimatem kamienicy, ale bez patosu, muzealnego klimatu, bez glamour. Wyszło sielsko, klasycznie, z nowoczesnym twistem i lekkim błyskiem.
I właśnie dlatego tak dobrze wspominam ten projekt. Bo za każdym razem, gdy uda się przejść przez ograniczenia i dowieźć do realizacji coś, co realnie spełnia czyjeś oczekiwania, to nie jest to dla mnie tylko „kolejna realizacja”. To są dla mnie szczęśliwi właściciele i spełnione marzenia. Aniu, Janie, dziękuję Wam za zaufanie 🌸